wtorek, 1 września 2015

Temat rzeka- zaskórniki i jeden wielki marketing Część 1


 Kto zmaga się z zaskórnikami wie jak ciężko się z nimi walczy. Problem ten dotyka najczęściej osoby borykające się z trądzikiem młodzieńczym, posiadacze skóry tłustej i mieszanej. Nie oznacza to jednak, że temat zaskórników nie dotyczy osób, które okres dojrzewania mają już za sobą, czy też posiadają inny rodzaj cery. Jest to zjawisko na tyle powszechne, że dotyczy niemalże co drugiej osoby. Na ten temat mówi się coraz więcej, ale moim zdaniem jest to i tak zdecydowanie za mało. Producenci niektórych kosmetyków zdają sobie sprawę z niewielkiej wciąż wiedzy konsumentów na temat składników komedogennych ( powodujących powstawanie zaskórników) i wykorzystują to poprzez nie rezygnowanie z ich dodawania do swoich produktów.

  Zaskórniki pojawiają się na naszej skórze w wyniku zatkania gruczołów łojowych. Wyróżniamy:
- zaskórniki otwarte ( wągry) 
- zaskórniki zamknięte ( podskórne grudki, które z czasem przekształcają się w ropne wypryski)
Nie chcę tutaj zanudzać terminologią . Zainteresowanych odsyłam do definicji.


 Skąd się biorą zaskórniki?

  
Jesteśmy w stanie zrozumieć bezpośrednią przyczynę powstawania zaskórników. Wiemy, że jest to zatkanie ujścia gruczołów łojowych. Trudniejsze jest znalezienie pośredniej przyczyny tego problemu. Myśląc logicznie jesteśmy w stanie na poczekaniu znaleźć kilka czynników mających wpływ na pojawienie się zaskórników.


- sypianie w makijażu

- niedostateczne oczyszczanie twarzy
- nieodpowiednia dieta


Każda z tych przyczyn jest jak najbardziej logiczna i względnie łatwa do uzasadnienia. Gorzej kiedy zadane zostanie inne pytanie:



Jak się pozbyć zaskórników?



Żyjemy w XXI wieku i znamy różne sposoby na zmniejszenie czy nawet całkowite zredukowanie liczby zaskórników. Możemy nakładać maski, robić peelingi, przyklejać plasterki. Korzystamy z zabiegów kosmetycznych, chodzimy do dermatologa. W internecie znajdziemy dziesiątki sugestii, porad, sposobów. Tylko, że nie wszystko dla wszystkich. To, że Pani A przykleiła sobie plasterek, po zdjęciu którego jej skóra była gładziutka i bez skazy nie oznacza, że Pani B nie zedrze sobie plasterka razem ze skórą i nie dość, że nie pozbędzie się zaskórników to  na jej nosie czy brodzie powstanie piekąca skorupa, która goić się będzie kilka tygodni, a zaskórniki jak były tak będą. 



Można zadać trzecie pytanie, które sprawi, że albo nie będzie potrzeby zadawania tego pierwszego, albo będziemy mniej dociekliwie uzyskiwać odpowiedź. 



 Jak nie dopuścić do powstawania zaskórników?



 O tym mówi się zdecydowanie za mało. Dlaczego? Załóżmy, że 50% borykających się z problemem zaskórników młodych ludzi poprzez przestrzeganie prostych zasad zredukuje u siebie liczbę wągrów i grudek. Nie będą ni potrzebowali już specjalistycznej pomocy, gdyż sami nauczą się prawidłowej pielęgnacji. Z całą pewnością można stwierdzić, że liczba szczęśliwych ludzi wzrośnie. Jednakże nie do końca. Kiedy świadomi konsumenci będą wnikliwie czytać składy kosmetyków i produktów spożywczych po które sięgają, gabinety kosmetyczne będą świecić pustkami. Ludzie nie będą płacić grubych pieniędzy za to, żeo ktoś DORAŹNIE udzieli im pomocy. Będą woleli poświęcić więcej czasu na to, aby samemu poznać wroga i pokonać go RAZ NA ZAWSZE.  W dużej mierze w zakładach kosmetycznych rządzi hipokryzja i pazerność. Wita nas uśmiechnięta Pani, która od progu mydli nam oczy cudowną wizją nieskazitelnej cery. Całości dopełniają zdjęcia rodem z bajki o Photoshopie. Pani wykonuje usługę, my płacimy( nierzadko krocie) i jesteśmy wolni od zaskórników... na jakiś tydzień. Po nas przychodzi kolejna osoba i tak cała rzesza przewija się przez gabinet i cieszy się, że kosmetyczka w swej łaskawości poleciła nam jeszcze jakiś krem. (!)  Co z tego, że Pani najpewniej ma podpisaną umowę z jakąś firmą, która płaci jej za "polecanie kremu" i obdarowuje ją długopisami, naklejeczkami i innymi pierdółkami, a jeśli Pani poleci krem określonej liczbie osób, która go kupi  - niewykluczone, że wraz z mężulkiem polecą za darmo na Teneryfę. No cud, miód i orzeszki. Pół biedy, gdy jest to krem faktycznie bogaty w składniki odżywcze i dostępny w wielu wersjach odpowiednich dla każdego typu skóry. Najczęściej jest to jednak produkt, w którym parafiny jest tyle, że można kolonizować Marsa, a wersja dla cery tłustej różni się od tej do cery dojrzałej mdłym zapaszkiem łatwej kasy. 

 Owszem są gabinety w których opisane powyżej zjawisko nie występuje, ale byłoby ono znacznie rzadsze gdybyśmy my- konsumenci wiedzieli jak najwięcej o naszym rodzaju cery i znali składniki, których obecność jest w stanie nam pomóc oraz zaszkodzić. 
 Nie ma uniwersalnego kompendium wiedzy o tym, co u Kowalskiej spowoduje wysyp zaskórników, a u Nowakowej go zredukuje. Istnieje jednak lista najpopularniejszych komponentów, które na podstawie badań i obserwacji są uważane za komedogenne w różnym stopniu.  Nie ma żadnej reguły dotyczącej co u kogo będzie bardziej "zapychające". Takiego spisu nie możemy w żadnym wypadku pojmować dosłownie. Powinniśmy jednak być świadomi informacji w nim zawartych i musimy umieć przełożyć dane teoretyczne na wiedzę praktyczną i umieć ją prawidłowo wdrożyć w swoim życiu, żeby nigdy więcej nie dać się omamić chciwej rzeczywistości, w której liczy się jedynie łatwy zysk.



CDN.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz