piątek, 31 lipca 2015

Moja skóra- od początku

Witam wszystkich bardzo serdecznie.


     W tym poście chciałabym przybliżyć Wam temat mojej cery. Mam 22 lata i od ponad dziesięciu lat walczę z trądzikiem oraz z atopowym zapaleniem skóry. Dużą rolę w moim codziennym życiu przypisuję pielęgnacji mojej wymagającej cery. W tym poście chciałabym skupić się na chronologii i wyodrębnić najważniejsze etapy w mojej walce z trądzikiem i AZS.



   Odkąd pamiętam temat wszelkich alergii nie był mi obcy, ale problemy skórne zaczęły się gdy miałam 10 lat. Na nogach pojawiały się strupki, które z czasem zaczęły tworzyć skupiska, a później rany o średnicy nawet 7 cm. Farmakologiczna walka trwała jakieś 4 lata, ale coś "ruszyło" dopiero po serii wizyt u refleksologa i wprowadzeniu specjalnej diety na kilka miesięcy. Po zakończeniu diety należało zmienić swoje nawyki żywieniowe, a także wprowadzić pewne zmiany w domu. Mam tu na myśli pozbycie się większości dywanów i ciężkich zasłon, częstsze odkurzanie i tym podobne. Wydawać by się mogło, że sprawa ucichła, ale nic podobnego. W wieku 14-15 lat zaczęły się problemy z trądzikiem. W tym wieku jest to coś pospolitego i występująca u większości nastolatków. Zaopatrzyłam się w specjalne żele, kremy ( nie zapominając o mojej atopowej skórze, która jest skłonna do takich zmian ). W wieku 16 lat problem przybierał na sile więc zdecydowałam się na wizytę u dermatologa. Było to na tyle dawno, że nie pamiętam już jakie leki mi przepisał, ale wiem , że był to jakiś żel do smarowania oraz tabletki. W każdym razie leczenie nie przyniosło żadnego efektu. Po około pół roku sprawa ucichła. Przez kolejne dwa lata było jak w kratkę. Raz lepiej, raz gorzej. Rany na nogach spowodowane AZS zagoiły się całkowicie, ale pozostał trądzik. Zdecydowałam się odwiedzić innego dermatologa, który zlecił testy skórne. Nie wykazały one niczego szczególnego więc dostałam po raz kolejny jakąś maść. W wieku 18 lat stan mojej cery uległ poprawie. Rok temu w październiku zaczął się mój największy dramat. Właściwie z dnia na dzień moją twarz pokryła sieć czerwonych, wypukłych krost. Ich skupiska znajdowały się zwłaszcza na policzkach, brodzie i szyi. Początkowo uważałam , że to tylko jakiś okres przejściowy, ale zmieniłam zdanie gdy zauważyłam, że stan skóry się ciągle pogarsza. Krosty przypominały bardziej podskórne guzy o średnicy około 1 cm i wypełnione były ropą lub bezbarwną cieczą. Ból był straszny i niemalże nie do wytrzymania. Moja samoocena spadła i początkiem grudnia wybrałam się do trzeciego dermatologa. Dostałam antybiotyk, który po dwóch miesiącach stosowania przyniósł ulgę (Damelium). Przez miesiąc zażywałam jedną tabletkę na dzień, później co drugi dzień. Do smarowania dostałam Akneroxid 5, który niemiłosiernie wysuszał skórę. Później zamiast tej maści dostałam Acnatac, który stosuję do dzisiaj. W końcu mogę powiedzieć, że uwolniłam się od trądziku. Są takie dni, kiedy zauważę jedną lub dwie krostki na brodzie czy policzku, ale jest to niewielki problem, który w obliczu tego, przez co przeszłam jest błahostką.  Zawsze zwracałam uwagę na pielęgnację skóry. Interesowałam się zarówno aptecznymi i drogeryjnymi specyfikami, ale także takimi niekonwencjonalnymi metodami pielęgnacji wymagającej skóry. Chciałabym dzielić się tutaj moją wiedzą na ten temat, bo mam nadzieję, że dzięki temu ktoś spróbuje czegoś, co sprawi, że patrzenie w lustro nie będzie już karą.

   Wiem, że sporo osób powyżej 20 roku życia cierpi z powodu trądziku i szuka  sposobu na walkę z nim. Potrzeba dużo siły i pewności siebie, żeby pokonać przeciwności z tym związane. Trądzik to nie tylko choroba skóry ale i duszy.