poniedziałek, 7 września 2015

Nivea soft krem do twarzy- skład


Dzisiejszy wpis będzie poświęcony produktowi jakim jest krem intensywnie nawilżający do twarzy marki Nivea. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to bardzo popularny kosmetyk, zważywszy na fakt, że Nivea jest bardzo popularnym producentem produktów do pielęgnacji . Krem można dostać niemalże wszędzie. Można go nabyć w opakowaniach o różnych pojemnościach.  (  75ml (tuba), 50ml (pudełko), 100ml (pudełko), 200ml (pudełko), 300ml (pudełko)).

 Przyjrzyjmy się składowi tego kremu i spróbujmy rozłożyć go na czynniki pierwsze

 Aqua,Glycerin, Paraffinum liquidum, Myristyl Alcohol, Butylene Glycol, Alcohol Denat., Stearic Acid, Myristyl Myristate, Cera Microcristallina, Glyceryl Stearate, Hydrogenated Coco-Glycerides, Dimethicone, Simmondsia Chinensis, Tocopheryl Acetate,Lanolin Alcohol(Eucerit) Polyglyceryl-2 Caprate, Dimethicone, Sodium Carbomer, Phenoxyethanol, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Parfum


Tak prezentują się komponenty użyte do stworzenia produktu. Mało komu chce się czytać tę całą litanię chemikaliów za każdym razem. Dla ułatwienia napiszę, że większość związków się powtarza. Warto zapamiętać te składniki, które uważane są za najbardziej szkodliwe oraz takie, których obecność jest najbardziej pożądana. Nie trzeba znać nazwy każdego konserwantu ponieważ w wielu przypadkach jest tak, że jego ilość jest regulowana prawnie i dodaje się go w takich ilościach, że nie ma on praktycznie żadnego wpływu na skórę, a jest niezbędny do utrzymania właściwej dla produktu konsystencji. Trzeba jednak zawsze  być czujnym i nie podchodzić zbyt ufnie do obietnic producentów, których spełnienie często graniczy z cudem. Wracając do tematu:

AQUA  Czyli  woda. W poście dotyczącym peelingu enzymatycznego opisałam dość obszernie jej zastosowanie. Powtórzę tylko, że stanowi ona rozpuszczalnik dla substancji aktywnych, a jej ilość wpływa w znacznym stopniu na konsystencję produktu. Woda do produkcji kosmetyków jest czysta pod względem mikrobiologicznym i chemicznym. Składnik ten nie stwarza absolutnie żadnego zagrożenia dla konsumentów.

GLYCERIN- To nic innego jak slynna gliceryna, która znajduje się niemal wszędzie. Zapobiega wysychaniu kremu oraz wykazuje właściwości nawilżające. 

PARAFFINUM LIQUIDUM- Pod tą melodyjną nazwą kryje się parafina. W ostatnim poście z zaskórnikowej serii szczegółowo opisałam jej działanie na skórę. Jest to tani olej mineralny, który tworzy na powierzchni skóry warstwę wypełniającą pory i tym samym blokującą gruczoły łojowe, a co za tym idzie powoduje powstawanie zaskórników. Parafina na drugim miejscu nie brzmi dość dobrze zwłaszcza, że ten krem jest popularny zarówno  wśród osób posiadających suchą jak i tłustą, a nawet wrażliwą czy atopową skórę. 

MYRISTYL ALCOHOL - alkohol mirystylowy, który w kremie pełni rolę emulgatora. Oznacza to, że jego funkcją jest stabilizacja konsystencji produktu. Dzięki jego obecności możliwe jest rozpuszczanie się  w emulsji zawierającej wodę składników tłuszczowych.Ten składnik nie ma negatywnego wpływu na skórę. Wręcz przeciwnie- wpływa na jej gładkość i miękkość

BUTYLENE GLYCOL - ten związek ma za zadanie zapobiegać wysychaniu kremu. Ponadto, pełni funkcję rozpuszczalnika dla innych substancji. Podobnie jak glikol propylenowy, jest humektantem ( zatrzymuje wodę, przez co chroni naskórek przed jej utratą). Glikol butylenowy ułatwia przenikanie innych substancji do wnętrza skóry. Uważam, że tę właściwość należy traktować z dystansem dlatego, że nie wszystkie związki użyte to wyprodukowania kremu mają pozytywny wpływ na skórę. Ułatwiając przenikanie pożytecznych składników nie unikniemy przedostania się wraz z nimi tych niepożądanych. 


ALCOHOL DENAT- Jest to alkohol denaturowany. Jest substancją konserwującą. Alkohol denaturowany to skażony etanol. Pełni też rolę promotora przenikania innych składników. Jest to dość powszechnie spotykany związek, który jest także kontrowersyjny. Ma działanie podrażniające i przesuszające. Nierzadko powoduje wysypki i alergie. Taki składnik w kremie intensywnie nawilżającym ? I to na dość wysokim  miejscu w składzie.. Oczywiście jego ostateczne działanie jest regulowane przez inne składniki oraz ich proporcje, ale nie zmienia to faktu, że alkohol denaturowany jest jednym ze związków, których powinniśmy unikać. 




STEARIC ACID - Pod tą nazwą kryje się kwas stearynowy. Związek ten stosuje się najczęściej do produkcji świec. W kosmetyce jest szeroko wykorzystywany  jako składnik mydeł, mleczek, pianek i kremów. Jest to kolejny związek, który reguluje konsystencję kremu. To między innymi dzięki niemu kosmetyk nie ulega rozwarstwieniom. Kwasowi stearynowemu przypisuje się także doskonałe właściwości myjące, co tłumaczy jego zastosowanie do produkcji mydeł. W przypadku tego kremu należy wspomnieć o tym, że chroni skórę przed utratą wody.  Jest to substancja renatłuszczająca. Oznacza to, że odbudowuje ona barierę lipidową. 


MYRISTYL MYRISTATE- Jest to mirystynian mirystylu.  Zaliczany jest do grupy emolientów.  Na skórze tworzy warstwę, która zapobiega odparowywaniu wody z jej powierzchni.  Oprócz tego, że wpływa na konsystencję kosmetyku ma on pełnić funkcję wygładzającą i natłuszczającą. Tutaj także trzeba mieć się na baczności, ponieważ jest to substancja komedogenna( może powodować powstawanie zaskórników).

CERA MICROCRISTALLINA-  Tutaj mamy do czynienia z krystalicznym woskiem mineralnym, który otrzymuje się z ropy naftowej. Brzmi znajomo? To nic innego, jak mieszanina parafin. Jest to substancja, której zadaniem jest wiązanie składników danego produktu. Jak już wspominałam we wcześniejszym poście dotyczącym parafiny- jest to substancja silnie komedogenna. Codzienne tosowanie tego kremu w połączeniu z innymi produktami zawierającymi parafinę na wysokich miejscach może mieć opłakane skutki ( zwłaszcza w przypadku osób posiadających tłustą lub trądzikową skórę).

GLYCERYL STEARATE- Kolejny emulgator wchodzący w skład kremu to stearynian glicerolu. Jest to na tyle powszechny składnik, że możemy go znaleźć w co trzecim produkcie do pielęgnacji i higieny. W związku z popularnością- związek ten jest dobrze przebadany i na tej podstawie uznaje się go za bezpieczny. Oprócz właściwości stabilizujących konsystencję, związek ten tworzy na powierzchni skóry warstwę zapobiegającą utracie wody. Stearynian glicerolu znajduje się na liście substancji komedogennych, jednak dużo niżej niż wspominana już parafina.

HYDROGENATED COCO-GLYCERIDES - Pod tą nazwą kryją się uwodnione glicerydy oleju kokosowego. Są to emolienty, które również znajdują się na liście związków komedogennych przez to, że tworzą na powierzchni skóry warstwę okluzyjną zapobiegającą utracie wody. 

DIMETHICONE - Jest to Polidimetylosiloksan.  Dobra wiadomość jest taka, że nie jest komedogenny. Jest suchy emolient, a także substancja, która przeciwdziała tworzeniu się piany. Zła wiadomość jest taka, że jest to silikon. Zdania na ten temat są mocno podzielone. Przygotuję osobny post dotyczący tej grupy składników. Fajnie, że tworzy warstwę zabezpieczającą przed utratą wody i że nie przenika do głębszych warstw skóry, ale jeżeli mamy wrażliwą skórę to długotrwałe stosowanie silikonów może ją podrażnić. 

SIMMONDSIA CHINENSIS- Ten składnik sugeruje nam, że ma on coś wspólnego z simondsją kalifornijską (jojoba). Tylko, że nie wiemy, czy jest to olejek, ekstrakt czy proszek z nasion jojoby. Skład, który przedstawiłam wyżej dotyczy nowej formuły kremu. Mam też starą wersję, gdzie jest napisane  wprost, że chodzi o olej. Nie wiem, czy akurat na takie opakowanie trafiłam, czy może producent bawi się z nami w "zgadnij kotku co mam w środku". W każdym razie olej jojoba ma właściwości nawilżające oraz regeneracyjne. Szkoda tylko, że jest na tak odległym miejscu, że nietrudno go przeoczyć. 

TOCOPHERYL ACELATE- Tutaj dla odmiany antyoksydant. Pod tą nazwą kryje się zdolność przeciwdziałania utleniaczom . Mówiąc jeszcze jaśniej: W naszym organizmie zachodzi wiele procesów. W wyniku niektórych dochodzi do powstania wolnych rodników. Ich ilość w dużej mierze zależy od  nas. Palenie papierosów, picie alkoholu, nadmierna ekspozycja na promienie słoneczne, nawet praca w hutach powodują zwiększenie ilości wolnych rodników w naszym organizmie. Te cząsteczki są bardzo reaktywne i pośrednio są przyczyną wielu chorób( m.in. nowotwory). Nasz organizm jest przystosowany do walki z nimi jednakże z czasem jest tak, że naturalne antyoksydanty sobie nie radzą. Stosowanie kremów, które zawierają przeciwutleniacze ( przy jednoczesnym stosowaniu filtrów przeciwsłonecznych) pomaga przeciwdziałać wolnym rodnikom, które mają negatywny wpływ na naszą skórę. Wracając do składniku.  Octan alfa-tokoferolu ( bo o nim mowa)  jest jedną z postaci pod jaką występuje witamina E. Stosuje się go w stężeniu 0.5-5%. Aby mówić o dobrych właściwościach antyoksydacyjnych zawartość witaminy E musi oscylować tuż przy górnej granicy stężenia. Wówczas możemy mówić o działaniu przeciwstarzeniowym, łagodzącym, nawilżającym i uelastyczniającym.  W tym przypadku mamy jednak do czynienia z syntetyczną formą witaminy E, która oprócz nazwy ma niewiele wspólnego z opisanymi powyżej właściwościami.

LANOLIN ALCOHOL(EUCERIT) -  Euceryt to substancja, którą otrzymuje się z lanoliny ( która to pochodzi z wełny owiec). W kremie pełni on funkcję emulgatora. Jest to składnik bezpieczny, który nie powinien powodować reakcji alergicznych.

POLYGLYCERYL-2 CAPRATE  - Jest to kolejny związek, który ma działanie emulgujące. 

SODIUM CARBOMER- Pod tą nazwą kryje się zagęstnik, który ma poprawiać konsystencję kremu. Ponadto, wpływa na poziom lepkości produktu. Jest to polimer kwasu akrylowego w formie soli.  Tego typu związki stosowane są w małych ilościach . Większe stężenie może powodować stany zapalne oraz podrażnienia skóry. 

PHENOXYETHANOL-  Jest to bardzo popularny konserwant. Jego zadaniem jest blokowanie rozwoju mikroorganizmów w kosmetyku. Zapewnia tym samym czystość mikrobiologiczną produktu. Jako, że krem w pudełeczku nabieramy palcem  możemy z łatwością przenieść do środka bakterie, które będą się namnażać, a my nieświadomi będziemy smarować nimi twarz. Jednakże jest to składnik, którego dopuszczalne stężenie jest regulowane przepisami. ( dopuszczalne stężenie to 1%).Powoduje on podrażnienia skóry oraz oczu.  Związek ten podejrzewa się o powodowanie wad  wrodzonych u dzieci, dlatego nie poleca się stosowania produktów zawierających phenoxyethanol kobietom w ciązy. Zamiast parabenów mamy phenxyethanol, który jest mniej szkodliwy, ale nie jest też w pełni bezpieczny.

LINALOOL -  Tutaj mamy do czynienia ze składnikiem. który pełni funkcję składnika kompozycji zapachowej, Ma on kwiatowy zapach, który sprawia, że linalol jest często spotykany w składach kosmetycznych. Mimo, że w składzie kremu zajmuje dość odległe miejsce, to należy pamiętać, że w wyniku rozkładu spowodowanego kontaktem z tlenem, może powodować wypryski i alergie. Musimy zatem pamiętać o tym, aby nie pozostawiać odkręconego pudełeczka.

CITRONELLOL - Jest to kolejny składnik kompozycji zapachowych. Połączony z podobnymi związkami odpowiada za woń kremu.  Znajduje się na liście alergenów, w związku z czym( pomimo bardzo niskiego stężenia) u osób o bardzo wrażliwej skórze może powodować podrażnienia

ALPHA-ISOMETHYL IONONE- To także składnik kompozycji zapachowej, który podobnie jak powyższe substancje znajduje się na liście alergenów.


BUTYLPHENYL METHYLOPROPIONAL, LIMONENE ,  - W tych przypadkach jest dokładnie tak samo. Składniki kompozycji zapachowych i alergeny.

BENZYL ALCOHOL- Ten związek może być używany w różnych celach. Może on pełnić funkcję konserwującą, rozrzedzającą, może być też rozpuszczalnikiem, albo składnikiem kompozycji zapachowej. W przypadku tego kremu jego rolą jest współkomponowanie zapachu produktu, jako że imituje on zapach jaśminu. 

BENZYL SALICYLATE -  Jest składnikiem kompozycji zapachowej, a także alergenem.

PARFUM- Pod tą nazwą kryją się inne chemiczne substancje zapachowe, które bardzo często są silnie uczulające. 

Tak prezentuje się skład kremu intensywnie nawilżającego Nivea Soft. Bardzo dużo  w nim syntetycznych substancji, a także potencjalnie uczulających i komedogennych. Do tego silikon, alkohole. Cena kosmetyku mówi sama za siebie. Myślę, że firma Nivea wykorzystuje swoją popularność i nieświadomość konsumentów i pakuje do środka związki, których oddziaływanie na skórę kłóci się z przeznaczeniem kremu. Ponadto dowiedziałam się, że jest to nowa wersja kremu, nowa ulepszona formuła. Tym czasem trzymam w ręce obie wersję i mogę stwierdzić, że nic oprócz szaty graficznej się nie zmieniło. Producent zanotował spadek sprzedaży i postanowił na nowo wzniecić zainteresowanie kremem, żeby nie być stratnym. 
Ponadto uważam, że opakowanie ( mam na myśli pudełko) to bardzo nietrafiony pomysł. O ile jestem w stanie zrozumieć je w przypadku pojemności 50 ml, gdzie zużywa się go dość szybko, o tyle codzienne macanie palcem( niejednym, bo krem słynie z tego, że jest przeznaczony dla całej rodziny) w 300 ml opakowaniu i częste niedokręcanie powoduje, że zamiast nawilżać i regenerować skórę- zanieczyszczamy ją. Najlepszym rozwiązaniem byłyby opakowania 50-100 ml z pompką( wtedy część konserwantów można by zastąpić innymi związkami. Takie rozwiązanie byłoby jednak nieco droższe, ale bezpieczniejsze,




2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super artykuł. Dowiedzialam sie wiele nowych rzeczy, dzieki :)

      Usuń